Tematu ubezpieczeń ciąg dalszy: Ubezpieczenie OC posiadacza koni. O co w tym chodzi?

Ubezpieczenie OC posiadacza konia/koni

Ma ono za zadanie pokryć ewentualne szkody jakie może wyrządzić nasz 4-kopytny podopieczny. A koń jaki jest to każdy wie, a w szczególności jego właściciel… Ucieczki z padoków kończące się w najlepszym przypadku, popasem na uprawach sąsiada, w najgorszym spowodowaniem na drodze wypadku z udziałem samochodu. Tak jak właśnie było to w tym przypadku: Dwa konie zginęły na drodze

Posiadając konia lub konie jesteśmy za nie odpowiedzialni, czyli musimy tak sprawować nad nimi opiekę, aby nie wyrządzały szkód osobom trzecim, zarówno jeśli chodzi o szkody materialne jak i na zdrowiu, a nawet życiu człowieka. Jeżeli jednak już dojdzie do takiej sytuacji, na przykład podczas wyjazdu w teren nasz koń kopnie samochód, koło którego przejeżdżaliśmy lub spłoszony, z jeźdźcem lub bez, staranuje grzybiarzy albo stratuje uprawy, bądź ogródek, zobowiązani jesteśmy do pokrycia strat do jakich nasz koń się przyczynił. I na tym właśnie polega rola ubezpieczenia OC posiadacza konia, że owe straty zostaną pokryte z tego ubezpieczenia. Koszt ubezpieczenia jest stosunkowo niewielki, a zarysowany lakier lub urwane lusterko w fordzie mustangu może poważnie naruszyć już i tak mocno nadwyrężony budżet właściciela konia.

Rynek ubezpieczeniowy oferuje szeroką gamę tego typu ubezpieczeń. Który produkt wybrać? To już zależy od roli jaką koń pełni w naszym życiu.

Gdy posiadanie konia jest prywatnym hobby i użytkujemy go rekreacyjnie wyłącznie dla własnych celów, to najprostszym wyjściem jest Ubezpieczenie OC w życiu prywatnym, w którego zakres wchodzi OC posiadacza koni, i praktycznie każde towarzystwo ma taki produkt w swojej ofercie. W zależności od firmy jest to w standardzie lub trzeba wykupić specjalną klauzulę. Cena takiego ubezpieczenia zaczyna się już od 75zł/rok i jest niezależna od liczby posiadanych koni. Jedynym warunkiem jest niezarobkowe użytkowanie koni. I uwaga, w większości przypadków ubezpieczeniu nie podlegają konie użytkowane zaprzęgowo nawet na własny użytek oraz nie obejmuje zdarzeń podczas wyjazdów na zawody czy pokazy/wystawy.

Inną opcją z szerszym zakresem ochrony jest ubezpieczenie OC posiadacza konia zakupione przy dowolnym wariancie Ubezpieczenia Koni. Taką propozycję oferuje firma Concordia. Czyli ubezpieczając naszego konia w dowolnym wariancie, nawet tym najtańszym za 100zł, możemy za dodatkową opłatą wykupić ubezpieczenie OC posiadacza konia, również w zakresie użytkowania zaprzęgowego jak i podczas udziału w zawodach i wystawach. I nie ma znaczenia czy koń jest użytkowany zarobkowo czy nie. Wadą tej opcji jest przynależność ubezpieczenia wyłącznie do danego ubezpieczanego konia, czyli mając więcej koni należałoby do każdego konia wykupić osobne ubezpieczenie. Więcej o ubezpieczeniach koni możecie przeczytać tutaj: Ubezpieczenia koni cz.I

W sytuacji kiedy użytkujemy konie zarobkowo i mamy ich kilka, czyli nie opłaca nam się ubezpieczać każdego konia osobno, to wyjściem jest zabezpieczenie się nieobowiązkowym ubezpieczeniem OC działalności gospodarczej. Oferta ubezpieczeniowa dla firm jest bardzo szeroka i zróżnicowana zarówno pod względem ceny jak i zakresu odpowiedzialności. Kluczem jest tutaj dobranie odpowiednich kodów PKD do zakresu prowadzonej działalności. Uwaga, firmy o bardzo zróżnicowanej działalności mogą wymagać różnych ubezpieczeń i nie zawsze rozwiązanie znajdziemy w jednym towarzystwie ubezpieczeniowym. Niektóre towarzystwa mogą po prostu nie chcieć ubezpieczyć niektórych rodzajów działalności np. związanych z transportem… Jednak ograniczając się do działalności szkółek jeździeckich wysokość składek ubezpieczeniowych zaczyna się od 200zł/rok na sumę ubezpieczenia 100tys zł.

Jeśli prowadzicie ośrodek jeździecki na bazie gospodarstwa agroturystycznego to firma TUW ma bardzo fajną ofertę pod nazwą „Bezpieczna Zagroda”. Jest to cały pakiet ubezpieczeń dla gospodarstwa, m. in. OC rolnika, ubezpieczenia budynków i maszyn, upraw, plonów i zwierząt, oraz właśnie działalności agroturystycznej. Ochronie podlegają takie usługi jak: nauka jazdy konnej, przejażdżki bryczką, kuligi, usługi noclegowe i żywieniowe oraz tj. wypożyczanie rowerów, użytkowanie kortów tenisowych i inne. Aby skorzystać z ubezpieczenia OC działalności agroturystycznej, wystarczy zdecydować się na ubezpieczenie dowolnego budynku gospodarczego na wypadek pożaru i innych zdarzeń losowych. Oczywiście można wykupić cały pakiet lub poszczególne jego części. Jest to dobre rozwiązanie dla małych przydomowych stajni, których zakres działalności jest bardzo ograniczony oraz tam gdzie jazdy prowadzone są w zamian za drobną pomoc czy marchewki dla konia. Uwaga, OC rolnika nie obejmuje ochroną zdarzeń związanych z użytkowaniem koni rekreacyjnych, gdyż nie jest to produkcja rolna.

Posiadanie koni nawet w celach rekreacyjnych bezpośrednio i pośrednio powiązane jest z działalnością rolniczą. Dlatego wybierając ubezpieczenie OC związane z końmi dobrze jest się pokierować doświadczeniem towarzystw ubezpieczeniowych w branży rolnej. Najbardziej zorientowanymi firmami na agrobiznes są towarzystwa Concordia i TUW.

Specyficzną sytuacją jest ta kiedy trzymamy naszego konia w pensjonacie dla koni. Mamy tutaj dwa rodzaje odpowiedzialności. Co do zasady za takiego konia odpowiada właściciel hotelu, który za opłatą sprawuje nad nim opiekę zatem też kontrolę. I to właśnie pensjonat powinien się zabezpieczyć odpowiednią polisą OC zgodną z prowadzoną działalnością. Jednak gdy właściciel konia bierze go pod swoją opiekę, czyli na przykład dosiada go i wyrusza na przejażdżkę, to za konia odpowiada już jego właściciel, a nie „hotel”, i ta sytuacja już wchodzi zakres ubezpieczenia OC w życiu prywatnym.

Niestety żadne z towarzystw nie stworzyło produktu uniwersalnego, jeśli chodzi o ubezpieczenie OC posiadacza koni, w pewnym stopni zakres ubezpieczenia samego konia daje taką uniwersalną ochronę, ale przy posiadaniu większej ilości koni mija się to z celem. Dlatego ja posiadając 8 koni i prowadząc tylko sezonowo działalność ośrodka jeździeckiego korzystam z dwóch ubezpieczeń OC dla firmy i OC w życiu prywatnym. Łączny koszt to 390zł przy sumie ubezpieczenia 100tys zł.

Jeśli zainteresował Cię temat, chcesz się dowiedzieć więcej śmiało pisz na maila lub na mój profil na FB lub ubezpieczeniowy funpage. Wolisz dzwonić, nie ma problemu 665 509 949. Znajdziesz mnie też w biurze w Radziejowie przy ul. Parkowej 3.

Skoro zdrowy jak koń to po co ubezpieczać konia? Cz. 2

Powiedzenie zdrowy jak koń, musiało mieć kiedyś zupełnie inne znaczenie…

Za to zdanie zasłyszane wiele lat temu od pewnego masztalerza – „Jeśli jest choć ułamek procenta, że koń może sobie coś zrobić to na 200% to zrobi” – świetnie oddaje problemy współczesnego właściciela konia.

Ten moment kiedy wchodzisz do stajni i już wiesz, że coś jest nie tak…

Nerwowe krążenie po boksie i oglądanie się na boki, grzebanie nogą, pokładanie się, czasem występują poty, napinanie się jak do oddawania moczu. Łapiesz uwiąz/lonżę i telefon. Chwila oprowadzania, jednak sytuacja się nie zmienia i nie pozostawia złudzeń, koń ma kolkę. Interwencja lekarza weterynarii, zaaplikowanie leków, oczekiwanie na oddanie kału przez konia. No i portfel chudszy o 2/3 stówki. Ale gdyby diagnoza brzmiała – skręt jelit i leczenie operacyjne? To masz zbędne kilka tysięcy złotych, by pokryć koszty operacji? Tak to żart, jaki właściciel konia ma zbędną kasę? Przecież to ponad półtonowe zwierze pochłania wszystkie oszczędności i jeszcze się domaga więcej 😉

Wiadomo, że kolkę może spowodować wszystko, zmiana paszy, za szybkie łapczywe jedzenie, brak ruchu, tarzanie się, za dużo paszy lub złej jakości, albo po prostu z powierza, ile koni tyle przypadków.

W poprzednim wpisie przedstawiłam skrótowo konkretną ofertę ubezpieczenia koni firmy Concordia ( możecie to uznać za lokowanie produktu 😉 ) Przez ostatnie miesiące przeprowadziłam blisko pół tysiąca rozmów telefonicznych, mailowych, facebookowych, przeliczyliśmy z szefem dwa razy tyle koncepcji ubezpieczeń w konkretnych przypadkach, na realnych żywych koniach. Nie jest to oferta idealna, ale chyba takiej nie udało by się stworzyć, ilu właścicieli tyle koncepcji. Więc dla kogo będzie ta oferta odpowiednia, a kto na niej raczej nie skorzysta?

Praca w biurze ubezpieczeń pozwoliła mi zrozumieć jak to wszystko działa, ale cały czas na ubezpieczenia koni patrzę jak właściciel i hodowca koni. Widzę co się sprawdzi, a co raczej jest słabym punktem tej oferty. Zaznaczam, że to jest tylko mój punkt widzenia, na podstawie doświadczeń własnych i wiedzy zdobytej po odbytych rozmowach z innymi właścicielami koni, na podstawie konkretnych przykładów.

Po co ubezpieczać konia na życie? A po co ubezpieczamy siebie na życie? Chyba nie z zamiarem rychłego rozstania się z tym światem? Ale na wszelki wypadek, by w razie takiej sytuacji zabezpieczyć np. zależnych od nas finansowo bliskich (dzieci, współmałżonek). Sami chyba dobrze wiecie na czym to polega. To samo dotyczy konia, jako że to żywe zwierzę, gdy padnie to nie możemy go tak po prostu wyrzucić na śmietnik, zakopanie ponad półtonowego ciała w przydomowym ogródku będzie raczej trudne do zrealizowania. Nie wspominając, że jest to niezgodne z prawem. Po śmierci konia, w szczególności po wypadku, pozostaje rachunek od lekarza za leczenie i wykonanie eutanazji, koszty transportu i utylizacji zwłok, oraz inne ewentualne koszty np. mandat za spowodowanie przez konia wypadku na drodze (ubezpieczenie OC nie obejmuje kosztów mandatów).

Najtaniej i najprościej ubezpieczymy konia w wariancie Basic, na 5.000 zł za 100 zł/rok. Wiadomo, że żadne pieniądze nie zwrócą nam przyjaciela, ale chociaż nie zostaniemy bankrutami po opłaceniu rachunków za jego „pochówek”. Wariant polecam osobom, które mają od 1 do 3 koni nawet o małej wartości, a w szczególności właścicielom koni trzymanych w hotelach. Na pewno dla wszystkich tych koni, które są w większym stopniu narażone na wypadki, konie skokowe, chodzące dużo w trudnych terenach itp. Przy większej ilości koni to już zależy od możliwości finansowych właścicieli. Opcja prosta, bez ograniczeń wiekowych, za niewielkie pieniądze. Dla bardziej wymagających jest opcja rozszerzenia ochrony o niezdatność użytkową powstałą w wyniku wypadku. Taki trwały uszczerbek na zdrowiu konia po wypadku eliminujący go z użytkowania, stwierdza go lekarz weterynarii opiekujący się koniem.

Do pakietu można by dorzucić wariant Operacje, również jest bez ograniczeń wiekowych, a składka jest stała.

Wariant Operacje pokrywa koszty leczenia operacyjnego konia np. kolki, złamań, zerwanego ścięgna, a nawet cesarskiego cięcia w przypadku problemów przy porodzie. Jakie to są koszty wiedzą o tym dobrze osoby, które dostały rachunek za tego typu usługi i wydanie nawet 530 zł to niewiele w porównaniu do wypłaty przez ubezpieczyciela kilku, a nawet kilkunastu tysięcy złotych odszkodowania.

Jeśli ktoś myśli o zabezpieczeniu w ten sposób porodu to polecam ubezpieczyć klacz zanim będzie źrebna, bo może być problem z ubezpieczeniem już źrebnej klaczy, a potem bez problemu kontynuować ubezpieczenie przez kolejny rok.

Jeśli poruszam już temat źrebności to nie może zabraknąć tematu ubezpieczenia ciąży. Jest taka opcja z bardzo szerokim zakresem. Ale też nie bez wad, ciężarna klacz może mieć maksymalnie 13 lat, co znów w dużym zakresie eliminuje wiele dobrych koni. Opłaci się to na pewno hodowcom, którzy na stanówkę wydają minimum 1000 zł. Dodatkowym wymogiem jest trafienie z terminem ubezpieczenia, który musi wypaść pomiędzy 6 a 8 miesiącem ciąży. Składka wynosi 120 zł za każdy 1000 zł wartości ciąży. Chyba niewielki koszt jak na zabezpieczenie przyszłego czempiona.

Dla właścicieli, którzy nie boją się myśleć trochę szerzej o ubezpieczeniu, polecam wariant Standard. Jego zdecydowaną wadą jest ograniczenie wiekowe, dla koni do 13 lat. Więc tu możemy pomyśleć tylko o koniach raczej młodych. Wariant wymaga przedstawienia ogólnego badania konia, zapewniające, że koń w momencie ubezpieczenia jest zdrowy. Wystawić je może każdy lekarz weterynarii opiekujący się koniem. Uważam to za niewielki koszt, jeśli chcemy mieć ochronę na wypadek śmierci konia praktycznie w każdej sytuacji (z wyjątkiem śmierci naturalnej). Na pewno jest to dobre ubezpieczenie dla koni o wysokiej wartości, którego śmierć będzie realnym kosztem.

Wariant Premium moim zdaniem skierowany jest do koni bardzo młodych z dobrymi genami, koni rokującymi na przyszłość, u których kontuzja lub choroba spowoduje zdecydowany spadek wartości konia. Czyli w ten sposób warto ubezpieczyć młodego konia, który zapowiada się w przyszłości świetnym koniem sportowym, a nieszczęśliwy zbieg okoliczności może tę końską karierę szybko skończyć. Ograniczenie wiekowe domyślam się, że wynika stąd, że wśród koni powyżej 10 lat trudno byłoby znaleźć osobnika spełniającego wymogi do ubezpieczenia…

Oferta ma jeszcze w sobie opcję dotyczącą utraty zdatności rozpłodowej. Ten wariant najbardziej może się sprawdzić u wysokiej wartości ogierów i bardzo cennych klaczy. Tym bardziej, że przy tym jest trochę zachodu z badaniami weterynaryjnymi w szczególności w przypadku ogierów.

Czyli podsumowując oferta ubezpieczenia w Concordii opłaci się, gdy mamy mało koni 1-3 i nie ubezpieczając ich na zbyt dużą kwotę, ważne żeby wartość konia był realna. Przy większej ilości koni przestaje się to kalkulować, w szczególności przy koniach niskiej wartości. Ale zawsze można jeszcze do Ubezpieczyciela skierować wniosek o większą zniżkę niż te 5% przewidziane w ofercie, jeśli hodowca chciałby ubezpieczyć jednocześnie np. 10 koni. Ponad to najkorzystniej ubezpieczenia wychodzą gdy zrobi się z nich pakiet:

*Wariant Basic + Operacje* dla wszystkich,

*Standard + Operacje* dla koni młodszych,

*Premium + Operacje* dla młodych koni o znacznej wartości.

Miejcie na uwadze też to, że jeśli szacujecie wartość konia na 30-40 tys zł to musicie się liczyć z odpowiedniej wysokości  składką, która może wynieść od 1.400 zł do nawet 10.000 zł w zależności od wybranego wariantu.

I pamiętajcie by zawsze czytać wszystkie dokumenty opisujące ubezpieczenie, czyli tzw OWU (ogólne warunki ubezpieczenia), aby uniknąć rozczarowań związanych z niewypłaconym odszkodowaniem. 

Moim zdaniem warto ubezpieczać konie, które stoją we wszelkiego rodzaju hotelach i pensjonatach dla koni, nawet w miejscach gdzie trzyma się konia po koleżeńsku. Bo w sytuacji kiedy koń się poważnie rozchoruje lub ulegnie śmiertelnemu wypadkowi łatwiej będzie dojść do porozumienia w spornych sytuacjach pomiędzy właścicielem konia a właścicielem pensjonatu.

Po tych wielu rozmowach przeprowadzonych z wami, wiem że wielu się rozczarowało zakresem tej oferty. Inna firma tj. Compensa, ma w swojej ofercie ubezpieczenia domu/mieszkania możliwość dokupienia ubezpieczenia psa lub kota. W zakres ubezpieczenia wchodzi pokrycie kosztów leczenia zwierzęcia (8.000 zł), kosztów uśpienia, kremacji i pochówku (600 zł) oraz dodatkowo pieniądze na zakup nowego zwierzęcia po śmierci ubezpieczonego pupila (3.000 zł). I dopłata do składki ubezpieczenia domu/mieszkania wynosi tylko 400 zł. A gdyby tak ubezpieczyciel pomyślał i w zakresie ubezpieczenia uwzględniłby konia? Spodobałby się wam taki pomysł?

Zainteresowały Cię ubezpieczenia koni, masz pytania, chcesz wiedzieć więcej? Pisz na maila biuro@admot.eu lub znajdź mnie na facebooku Jagoda Stencel albo wejdź na nasz ubezpieczeniowy fanpage Adam Matusiak Ubezpieczenia Emerytury Inwestycje, zapraszam też do biura w Radziejowie ul. Parkowa 3.

Skoro zdrowy ja koń, to po co ubezpieczać konia? Cz. 1

Można się było domyślać, że prędzej czy później pojawi się tu taki artykuł 😉

Niewtajemniczonym już tłumaczę, że jako właściciel koni i agroturystyki, instruktor i po prostu koniarz, jakiś czas temu rozpoczęłam swoją przygodę w biurze ubezpieczeń. A taka mieszanka nie mogła się zakończyć inaczej jak hasłem: UBEZPIECZENIA KONI 😉

Czy warto tego naszego 4-kopytnego przyjaciela ubezpieczać? Odpowiem: To zależy…

Ale za nim odpowiemy sobie na to pytanie to musimy mieć świadomość, że ubezpieczenie jest „NA WSZELKI WYPADEK”... Tak jak ludzie ubezpieczają swoje samochody, domy, telefony, dzieci i siebie (kolejność według ogólnie przyjętej przez społeczeństwo hierarchii ważności), tak samo ubezpieczyć możemy konia. Ubezpieczenie konia nie jest ofertą jeszcze na tyle popularną, więc i ceny (tak jak wszystko co związane z końmi) do najniższych nie należą. Ale pocieszające jest to, że ceny składek dość znacząco spadły w stosunku do stycznia zaszłego roku. Czyli im się staną popularniejsze tym ceny mogą być niższe.

To jakie są opcje ubezpieczenia konia? Biuro, w którym pracuję, opiera się w tym temacie głównie na ofercie firmy Concordia.

Oferta składa się z 4 wariantów, trzy z nich to ubezpieczenia głównie na życie konia, a czwarty wariant umożliwia pokrycie kosztów wykonania koniecznej operacji u konia.

Wysokość składek ubezpieczenia na życie konia uzależniona jest od wieku, płci, sposobu użytkowania oraz wartości konia, czyli kwoty na jaką go chcemy ubezpieczyć i to jest główny element całej kalkulacji. Natomiast wariant operacyjny ma stałą cenę, zależną tylko od wybranej opcji.

Zatem po kolei:

BASIC – najtańsza i najprostsza forma ubezpieczenia, bez ograniczeń wiekowych i kwotowych, ochrona ubezpieczeniowa obejmuje: kradzież konia oraz upadek/uśmiercenie z konieczności konia w wyniku wypadku. Składka uzależniona od wartości konia przede wszystkim, ale przy wartości do 10 tys. zł to wynosi tylko 170 zł. Wariant ten ma jeszcze możliwość rozszerzenia o tzw. Utratę zdatności użytkowej w wyniku wypadku. Aby skorzystać z takiej ochrony koń nie może mieć więcej niż 18 lat oraz należy Ubezpieczycielowi dostarczyć ogólną opinię lekarza weterynarii o stanie zdrowia konia, a przy wartości konia powyżej 25 tys zł również wykonanie zdjęć rtg według wzoru podanego przez Ubezpieczyciela (coś w rodzaju badania TUW). Wszystkie badania właściciel konia wykonuje na własny koszt.

STANDARD – wariant już z trochę większym zakresem, obejmującym oprócz kradzieży również śmierć konia w każdej zaistniałej sytuacji, oprócz śmierci naturalnej. Czyli śmierć/uśmiercenie konia z konieczności w wyniku wypadku, choroby, ciąży i porodu, operacji lub kastracji. Tu jest ograniczenie wiekowe konia do 13 r.ż, co uważam za jedną z największych wad tego ubezpieczenia. Według mojej opinii taką ochroną można by spokojnie objąć konie do 18 r.ż. Przy tym wariancie dodatkowym wymogiem jest przedstawienie ogólnej opinii lekarza weterynarii na temat zdrowia konia, wykonanej według wskazań Ubezpieczyciela i na koszt właściciela konia. Chodzi tu tylko o stwierdzenie, że koń jest zdrowy ogólnie, bez zdjęć rtg i innych kosztownych badań. Jeśli ubezpieczenie zostanie zawarte na 3 lata lub ubezpieczenie będzie wznawiane przez kolejne 2 lata, to nie ma potrzeby wykonywania co rok badań, jeśli nie było znaczących zdarzeń w trakcie trwania ubezpieczenia. Składka tak samo jak w przypadku BASIC uzależniona jest od tych samych parametrów, i przy wartości 5 tys zł wynosi 250 zł/rok.

PREMIUM – wariant już dość mocno rozbudowany zawierający w sobie wariant Standard + utrata zdatności użytkowej w wyniku wypadku, choroby, ciąży i porodu, operacji lub kastracji. Przy czym ograniczenie wiekowe konia to max 10 lat, a dla koni wyścigowych jest w ogóle niedostępny. Tutaj będzie już wymagane przedstawienie badania wykonanego przez lekarza weterynarii wraz ze zdjęciami rtg według wzoru Ubezpieczyciela, coś na wzór badania TUW. W niektórych przypadkach przy koniach bardzo młodych (do 4 lat) zakres wykonania zdjęć rtg może być przez Ubezpieczyciela ograniczony. Składka w tym wariancie przy wartości konia 5 tyś zł wynosi 415 zł. Jednak tutaj Ubezpieczyciel zastrzegł udział własny Ubezpieczającego w szkodzie 20%, czyli w rzeczywistości za konia dostaniemy 80% sumy ubezpieczenia.

Ponadto warianty Standard i Premium możemy dodatkowo ochronę rozszerzyć o trwałą utratę zdatności rozpłodowej, która powstała w wyniku wypadku, choroby, ciąży i porodu lub operacji. Z tego rozszerzenia można skorzystać w sytuacji kiedy mamy konia hodowlanego z pełną dokumentacją hodowlaną. W wariancie Basic rozszerzenie to ograniczone jest tylko do szkody spowodowanej wypadkiem. Przy tym rozszerzeniu wysokość składki podnosi się o ok 10-20%. Przy czym w rozumieniu Ubezpieczyciela – koń hodowlany to klacz lub ogier w wieku do 13 lat.

Każdym z trzech wariantów można zwiększyć ochronę o udział w kosztach operacji kolki:

  • podstawowym – z limitem do 4.000 zł na jedno zdarzenie

  • komfort – z limitem do 8.000 zł na jedno zdarzenie

No i mój ulubiony wariant:

OPERACJE – ubezpieczenie to pokrywa koszty wykonania koniecznej operacji konia np. operacja kolki i wszystkich innych operacji ratujących życie i zdrowie konia. Wariant bez ograniczeń wieku konia i niezależny od wartości konia.

Wariant ten ma 3 pakiety:

  • Podstawowy – z limitem 25.000 zł ( 4.000 zł na operacje kolki) składka 220 zł

  • Komfort – z limitem 50.000 zł ( 8.000 zł na operacje kolki ) składka 400 zł

  • Komfort Plus – z limitem 50.000 zł ( 12.000 zł na operacje kolki ) składka 530 zł

Wariant ten pomoże właścicielowi konia w pokryciu kosztów wykonania operacji w takich przypadkach jak: kolka, złamania, operacje jamy brzusznej i klatki piersiowej, rany, zerwania ścięgien, zmian nowotworowych, pomoc przy porodzie i innych nagłych przypadkach zagrażających życiu konia.

Wszystkie przedstawione warianty mają jeszcze jedną możliwość rozszerzenia ochrony, o ubezpieczenie OC posiadacza konia.

Czym jest OC posiadacza konia? Chodzi tu o szkody jakie spowoduje nasz podopieczny osobom trzecim, np. podczas wyjazdu w teren kopnie w samochód, koło którego przejeżdżaliście, lub gdy ucieknie z wybiegu i zniszczy ogródek sąsiadów lub spowoduje kolizję na drodze, itp. Dodatkowe zakresy ochrony mogą objąć szkody powstałe podczas udziału w zawodach lub wystawach oraz dla koni pracujących w zaprzęgu. Możliwe sumy ubezpieczenia to 100 tyś, 200 tyś i 500 tys zł. Wysokość składki zaczyna się od 82 zł.

Ostatnią możliwością ubezpieczenia jest Ubezpieczenie Ciąży. Wariant jest dostępny dla klaczy do 13 lat. Umowa ubezpieczenia musi być zawarta pomiędzy 6 a 8 miesiącem ciąży klaczy i trwa do 7 dnia życia źrebięcia. Zakres ochrony jest bardzo szeroki, obejmujący poronienie, śmierć źrebnej klaczy, urodzenie martwego źrebięcia i upadek
do 7 dnia życia źrebięcia. Składka wynosi 120 zł za każdy 1 tys zł sumy ubezpieczenia.

Wysokości składek za poszczególne warianty dotyczą koni rekreacyjnych i sportowych – skoki i ujeżdżenie oraz użytkowanych w hipoterapii. I są to składki roczne. Dla pozostałych dyscyplin sportowych tj. WKKW, wyścigi, polo oraz zaprzęgi i koni roboczych, składki są trochę wyższe. Ponad to dla Ubezpieczyciel przewidział zniżki dla członków PZHK i osób z licencją PZJ. 

Mam nadzieję, że udało mi się w ten naprawdę mocno skrócony sposób przybliżyć temat zakresu ubezpieczeń koni. A o tym: Co? Jak? Dla kogo? I za ile ubezpieczyć konia? To opiszę w drugiej części artykułu już niedługo. Zapraszam 🙂

Zgrzeszyłam…

I grzeszę nadal… – karmię konika polskiego owsem, wbrew temu co mówią wszystkie poradniki hodowlane i większość właścicieli koni.

Konikom polskim i pozostałym przedstawicielom ras prymitywnych, czyli większości kuców i małych koni, nie powinien być podawany owies, ponieważ powoduje ochwat, otyłość i nadpobudliwość itp.

Mój koń nie ma ochwatu! a nawet więcej, sama ją od ochwatu uratowałam.

Cygankę kupiłam 11 lat temu w stanie totalnego zapasienia! Z zaniedbanymi kopytami ( brak werkowania przez okres prawie 3 lat )

Ilość tkanki tłuszczowej na kłodzie była tak duża, że kompletnie nie dało się wyodrębnić poszczególnych części ciała tj. kłąb, guzy biodrowe, łopatki, a nawet łokcie i kolana. I nie dostawała ani grama owsa. Za to dostawała odpadki z przetwórni owoców i warzyw, czyli ogromne ilości cukru w postaci sacharozy ( znany jako cukier kryształ ) oraz skrobi ( np. ziemniaki ).

Tak, tak, cukier koniowi też szkodzi! Szczególnie w takiej ilości!

Pierwsze podjęte kroki to był kowal i dieta odchudzająca (wyłącznie siano) oraz stopniowe wdrażanie do pracy. Po dwóch miesiącach było widać pierwsze efekty: siodło pozostawało na miejscu podczas jazdy, a nie zjeżdżało pod brzuch konia. Po zimie koń już był w na tyle dobrej formie by móc normalnie pracować, bez zmian ochwatowych. Gdy Cyganka zaczęła już normalnie regularnie chodzić pod siodłem dawkę pokarmową wzbogaciłam o niewielką ilość owsa, aby nie spowodować zbytniego wychudzenia.

Obecnie dzienna dawka pokarmowa to 0,75kg owsa + ok. 7kg siana/dzień, w dni wolne od pracy dawka owsa skracana o połowę.

Cyganka, po 3 miesiącach diety, już z wyodrębniającą się anatomią.

Zaniedbanie zwierzęcia występuje nie tylko w sytuacji, gdy je zagłodzimy, ale również z nadgorliwości. U koni podobnie jak u ludzi nadwaga jest powodem wielu chorób. Zbytnie okrągłości u konia, raczej nie są powodem do dumy 😉

A może kupię konia…

A może kupię konia, ale…

No właśnie zawsze jest to „ale” i bardzo dobrze, że jest, bo ono strzeże nas przed podejmowaniem pochopnych decyzji.

Mając styczność z końmi, jeżdżąc konno od krótszego lub dłuższego czasu, w końcu nachodzi taka myśl: „A może kupię konia?”, ale gdzie go będę trzymać, co mu dam jeść, kto się nim zajmie, czy sobie poradzę bez trenera?

To może po kolei:

Mamy 3 opcje do wyboru dotyczące sposobu trzymania konia:

  1. Jeśli mamy MIEJSCE, CZAS I PIENIĄDZE, to możemy trzymać konia
    u siebie.

    Organizujemy mu wygodną stajnię, organizujemy we własnym zakresie paszę, codziennie rano przez 365 dni w roku ( również w sobotę i niedzielę, święta, Nowy Rok, Wigilię, Wielkanoc itp.) wstajemy i oporządzamy naszego 4-kopytnego podopiecznego. Dbamy o wszystkie jego potrzeby.

  2. Jeśli nie mamy czasu i miejsca, ale mamy PIENIĄDZE, to możemy skorzystać z Pensjonatu dla koni, czyli stajni wyspecjalizowanej w opiece nad końmi prywatnych właścicieli. Czyli co miesiąc płacimy najmarniej 500 zł i nie martwimy się o podstawową opiekę nad koniem.

  3. Jeśli mamy rodzinę/znajomych/sąsiadów, którzy mają MIEJSCE i CZAS, a my mamy PIENIĄDZE, to możemy mieć coś pośredniego pomiędzy własną stajnią, a pensjonatem dla koni. Zakres odpowiedzialności i obowiązków zależy od dobrej woli obu stron

  4.  Jest jeszcze opcja czwarta, jeśli NIE MAMY MIEJSCA, CZASU ani PIENIĘDZY to rezygnujemy z zakupu konia, albo kupujemy co najwyżej konia na biegunach ;-p

    Każda z powyższych opcji ma swoje wady i zalety, ale żadna nie zwalnia nas z odpowiedzialności za posiadane zwierzę.

    Własna stajnia daje komfort posiadania konia „pod ręką”, możliwość stałej jego kontroli, organizacji pracy według własnego gustu i potrzeb. Codzienny oporządzanie konia pozwala na nawiązanie z nim lepszej więzi, co przekłada się pozytywnie na późniejszą pracę pod siodłem. Jednakże jest to codzienny bezwzględny obowiązek, nie zostawimy koniowi kartki z napisem ”Siano masz w stodole, owies w paszarni, a ja jadę na urlop i wracam za tydzień„. Organizacja zaopatrzenia w pasze również spoczywa na naszych barkach. O ile mamy możliwość produkować ją we własnym zakresie, o tyle nam łatwiej. A jeśli nie mamy takiej możliwości to musimy ją zakupić. No i jest jeszcze rzecz, z której niewielu zdaje sobie sprawę, że KOŃ jako zwierzę stadne NIE MOŻE BYĆ SAM! Potrzebuje towarzysza tego samego gatunku, czyli kupując konia musimy się nastawić na to że kupujemy 2 konie (słownie: DWA KONIE ).

    No i to jest niewątpliwy plus jeśli chodzi o pensjonat dla koni, bo koń na pewno w takim miejscu nie będzie sam. Spada nam z głowy też codzienne oporządzanie i potrzeba zaopatrywania się w pasze. No ale musimy jeszcze taki pensjonat znaleźć, aby odpowiadał naszym potrzebom i nie był na drugim końcu województwa. Bo przecież musimy do tego naszego konia dojeżdżać, by móc korzystać z uroków jeździectwa. Kwestia kosztu takiego pensjonatu zapewniającego podstawową opiekę waha się od 500 do 800 zł miesięcznie, ale widziałam oferty nawet za 3000 zł/mies.

    Forma mieszana, czyli trzymanie konia u znajomych/rodziny/sąsiadów, uzależniona jest od warunków jakimi oni dysponują. Mamy w takim przypadku większy wpływ na to co się dzieje z naszym koniem, ale też możemy podzielić się odpowiedzialnością za codzienną opiekę nad koniem.

    Jeśli zainteresował Was ten wpis to dajcie znać w komentarzu. Jak cierpliwie poczekacie systematycznie będą się pojawiać kolejne artykuły poruszające kwestię posiadania własnego konia. Czekam również na wasze maile z pytaniami i pomysłami na tematy, które warto poruszyć.

Hej! To ja Twój PIERWSZY KOŃ!

Mówisz, że od dzisiaj jesteś moim WŁAŚCICIELEM?

Czyli od dzisiaj to Ty dbasz o to w jakiej stajni będę mieszkał, co będę jadł, jak będę wyglądać. To od ciebie będzie zależeć moje zdrowie i kondycja fizyczna i psychiczna.

A ja jako Twój KOŃ obiecuję, że postaram się jak tylko mogę ułatwić Ci te zadania!

Ja zadbam o to byś zdobywał doświadczenie, które jest niezbędne w opiece nad KONIEM.

Na początek zadbam o jakość przegrody boksu i wszystkich ogrodzeń padoków, sprawdzę ich wytrzymałość na kopnięcia, pogryzienia, napierania całym ciałem, możliwość przeskoczenia, względnie przeturlania się pod spodem. No i sprawdzę gdzie może się zmieścić moja noga lub głowa, względnie cały ja. Znajdę wszystkie wystające elementy poprzez ranienie się o gwoździe, nierówności w deskach i wszystko to o co mogę się zahaczyć. Przecież udzielania pierwszej pomocy najlepiej uczyć się w praktyce.

Regularnie będę dbać o stan zaopatrzenia paszarni, regularnie ją odwiedzając i kontrolując ilość i jakość paszy.

Będę dbać o jakość sprzętu jaki dla mnie nabyłeś, czyli wytrzymałość kantarów, derek i owijek, żebyś nie wydawał pieniędzy na byle co przy kolejnych zakupach.

Aha, sprawdzając wytrzymałość ogrodzenia, zadbam również o Twoją formę jak będziemy sobie biegać po polu sąsiada obsianym pszenicą.

A jak będą święta, najlepiej tworzące super długi weekend, zadbam o to by grono Twoich znajomych się mocno poszerzyło, gdy będziesz szukać dostępnego w tym czasie weterynarza, aby zszył mi głęboką ranę, pomógł w kolce lub innym nagłym wypadku.

Będę sprawdzać również odporność Twojego ciała na oślinienie, pogryzienie i pokopanie. A podczas wspólnego wypadu w plener sprawdzę Twoją orientację w terenie robiąc konkurs kto pierwszy wróci do stajni, gdy rozstaniemy się 10 km od stajni.

No i w ogóle zadbam o to by Twój portfel nie był zbyt ciężki, bo od teraz musisz oszczędzać siły na to by udźwignąć ciężar radości jaką jest posiadanie WŁASNEGO KONIA!”

Taką informację powinien otrzymywać każdy świeżo upieczony właściciel konia.

Z własnych obserwacji i doświadczenia widzę, że wiele osób nabywających konie nie zdaje sobie sprawy z tego, jaki to jest obowiązek i odpowiedzialność. Sama to przerabiałam, mimo że zanim kupiłam swojego pierwszego konia, miałam już za sobą wiele lat praktyki jako główny opiekun koni, czyli taki człowiek od wszystkiego, w prywatnych stajniach. Takie doświadczenia jak samodzielne oporządzenie 66 sztuk zwierząt ( 64 konie i dodatkowo 2 krowy mleczne, które trzeba było jeszcze ręcznie wydoić ) podając im sianokiszonkę ( to takie zakiszone siano, które jest prawie dwukrotnie cięższe od siana ) bez paszo-wozu, tylko ręcznie na widłach, dają poczucie że człowiek jest w stanie zrobić wszystko! Ale życie zaskakuje i trzeba być przygotowanym na wszystko, tym bardziej jeśli chodzi o konia…

Takich podobnych sytuacji było w moim życiu koniarza więcej i właśnie tym ponad 20-letnim doświadczeniem chcę się z wami podzielić. Bo nie zawsze jest super fajnie, gdy emocje opadają po tym jak nabyliśmy swojego pierwszego wierzchowca zaczyna się rzeczywistość… Koń oprócz tego, że musi jeść i pić, wychodzić na wybieg i być czyszczony, to czasem: choruje, niszczy sprzęt, demoluje ogrodzenia i przegrody, nie chce jeść tego co mu dajemy, może ugryźć i kopnąć, nie słucha nas itd….

A MIAŁO BYĆ TAK PIĘKNIE…

Jeśli właśnie kupiłeś konia, masz zamiar go dopiero nabyć, a nawet jeśli masz już swojego konia od dłuższego czasu to zapraszam na mojego bloga. Dzielcie się swoim doświadczeniem, zadawajcie pytania, dajcie znać jakie są ważne dla was tematy, które powinnam poruszyć.